Emily's PoinT
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom co właśnie się stało kilka sekund temu, ta myśl najprościej w życiu do mnie nie dochodziła, to wszystko zdawało się być w mojej głowie tylko iluzją i nigdy to się nie wydarzyło, że nie miało miejsca. Stałam tam oszołomiona i przerażona, cała się trzęsąc a łzy spływały z moich oczów w nieskończoność.
- O kogo my tu mamy - wstał poobdzierany Trevor i skierował wzrok na Justina - Pana Justina Biebera wielką gwiazdę, a może jednak tchórza. Wiesz co powiem ci coś- zatrzymał się a oczy Justina poczerniały a na szyi pojawiły się żyły - Zrobię z nią cokolwiek będę chciał i nikt .. nikt mi w tym nie przeszkodzi - podszedł do mnie i złapał gwałtownie za pośladki, Justin nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami, osiadł okrakiem na nim i bił go po twarzy nie przerywając czynności, a ja ujrzałam bordową maź widniejącą na rękach Justina.
- Nie pozwolę ci się do niej zbliżyć chodź na krok - odwrócił się w moją stronę i starał się mnie uspokoi.
- Emily nic ci nie jest? - Justin popatrzył na mnie z troską, kiedy w ułamku sekundy znalazłam się w jego objęciach, czułam się pewnie i bezpiecznie nie chciałam przerywać tej chwili.
- Dziękuje - powiedziałam drżącym głosem na co on się wzdrygnął i odwzajemnij uścisk.
-Hej już po wszystkim, wszystko będzie dobrze ten dupek sobie na to zasłużył - na wspomnienie Trevora na moim ciele pojawiły się ciarki. Justin chwycił moją twarz miedzy palec wskazujący oraz kciuk, otarł moje łzy i lekko się uśmiechnął.
- Nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić - Pocałował mnie delikatnie w czoło, i przykrył mnie swoją kurtką - rozumiesz ? - zapytał a w jego oczach można było dostrzec powagę. W odpowiedzi dostał jedynie tępe przytaknięcie głową.
- Dobrze chodźmy stąd, zabiorę cię do domu musisz odpocząć - chwycił mnie za rękę i skierowaliśmy się do samochodu, kiedy nagle Trevor rzucił się na Justina, i bił go pięściami po twarzy na co Justin nie pozostawał mu dłużny, przekręcił się tak, że teraz on siedział na nim i wymierzył cios w popiersie, powtarzał cios kilkakrotnie a ja czułam, że staje się słaba i lekko osuwam się na ziemie, przed oczami zrobiło mi się biało i mglisto, gdy nagle poczułam ból spowodowany uderzeniem w głowę.
- Nigdy więcej jej nie dotkniesz - usłyszałam głos Justina i nagle odpłynęłam.
Justin's PoinT
Nienawidziłem go to było pewne, za to co zrobił Emily, za to co zrobił mi, jak ją skrzywdził, jak przez niego cierpiała. Nie mogłem wytrzymać bólu w klatce piersiowej po lewej stronie ale musiałam być silny i najchętniej zabiłbym tego gnojka, żeby móc nigdy więcej go nie widzieć na oczy. Wymierzyłem mu cios prosto w szczękę i już się zamachnąłem, kiedy ujrzałem jak Emily opada na ziemie i uderza głową o chodnik, w jednej sekundzie odepchnąłem go a on uciekł jak tchórz.
Podbiegłem do Emily jak najszybciej się dało i wziąłem ją w swoje ramiona, zobaczyłem rozcięcie na jej głowie i szybko skierowałem się do samochodu. Wsiadłem do niego uważając by przy tym nie uderzyć Emily, kiedy silnik ruszył poprosiłem kierowce, żeby zmienił kierunek jazdy na 1751 Northwest 19th Terrace do domu Emily. Kiedy kierowca ruszył mój wzrok skierował się na nią, była taka piękna i niewinna pogłaskałem ją delikatnie po policzku i wciąż nie mogłem oderwać od niej wzroku. Moje uczucia powróciły, zdarzenie na plaży, pocałunek w moim brzuchu znowu czułem kłucie ale tym razem wiedziałam czym było spowodowane.
-Jesteśmy na miejscu - powiedział szarmancko Sharoon, kiedy moim oczom ukazał się śliczny dom wziąłem Emily z powrotem na ręce i wysiadłem ostrożnie z samochodu.
-Dziękuje, zrób sobie przerwę Sharoon zadzwonię do ciebie - ukłonił się lekko i wsiadł do auta.
Podszedłem na ganek i zapukałem w drzwi, które otworzył mi jakiś chłopak z jednoznacznym wyrazem twarzy, lecz jednak kiedy ujrzał Emily na moich rękach od razu jego oczy powiększyły się i można było w nich ujrzeć przerażenie.
- Co się stało? - zapytał wystraszony przepuszczając mnie w drzwiach.
- Na Emily napadł jakiś napaleniec, kiedy próbowałem go odciągnąć ona zemdlała - Powiedziałem zdyszany.
- Dobra chodź położymy ją na łóżku - skierowął sie w stronę schodów, kiedy nagle zeszła z nich
rudowłosa dziewczyna, z uwodzicielskim wzrokiem popatrzyła się na mnie, lecz ja to zignorowałem.
-Co sie stało? - zapytała
-Clarissa nie teraz - odpowiedział szorstko, chłopak który otworzył mi drzwi.
- Jake, chce w tej chwili wiedzieć co się stało? - zapytała wkurzona a ja w tym momencie spostrzegłem się jak się nazywają.
- Na Emily napad zboczeniec i Justin ją obronił - wskazał na mnie.
- Justin? - zapytała niepewnie- Ty jesteś Justin Bieber?
- Em.. tak, wybacz ale chyba teraz mamy inny problem - wskazałem na Emily leżącą na moich ramionach.
- Och tak - powiedziała znudzona, i zaprowadziła mnie do pokoju Emily.
Wszedłem do przytulnego purpurowego pokoiku, w którym znajdowało się mnóstwo plakatów, zdjęć, pocztówek i obrazków. Położyłem Emily na łóżku i nie odrywałem od niej wzroku, kiedy rozmyślania przerwała mi Clarissa.
- Wiec..- zaczęła - Skąd ją znasz?
- Poznałem ją kiedyś na imprezie - odpowiedziałem niechętnie.
- Oł czyli to nie było wasze pierwsze spotkanie - usiadła obok mnie
- Nie.
- A czy coś do niej czujesz? -zapytała ciekawa a ja nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, może coś czułem może naprawdę darzyłem ją sympatią po dzisiejszym zdarzeniu mogłem to stwierdzić, ale na razie nie chciałem wszystkim o tym opowiadać dlatego milczałem.
- Czy może nie? - przybliżyła się do mnie i chwyciła moją twarz w dłonie na co ja od razu zareagowałem, wstałem i odszedłem kawałek dalej.
- Jak zmienisz zdanie wiesz gdzie mnie znajdziesz - wyszła z pokoju ale sie wróciła - ja z ciebie tak łatwo nie zrezygnuje.
W mojej głowie wybuchła bomba, miałem tego dosć nie chciałem o niczym myśleć prócz o Emily, kiedy telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować, odblokowałem go palcem i na ekranie widniała nazwa " Scooter"
Emily' PoinT
Niczego nie czułam, niczego nie słyszałam głucha cisza wprawiała mnie w gniew, nie wiedziałam co sie zemną stało gdzie ejstem co zrobiłam co się zemną dzieje, byłam nieprzytomna a ja zadręczałam się myślami, kiedy nagle poczułam dotyk na moim policzku chciałam otworzyć oczy powiedzieć coś zrobić cokolwiek ale jak sparaliżowana. Po dłuższej chwili odczuwania niekonfortowych sytuacji, usłyszalam głos Justina mówiącego do mnie.
- Przepraszam, że to wszystko się tak potoczyło, przepraszam, że to wszystko cię spotkało i za to całe zdarzenie na plaży i w alejce, gdy jestem blisko ciebie na mojej twarzy gości uśmiech a ja jestem szcześliwy, nigdy przy nikim się tak nie czułem - przerwał - możesz pomyśleć że to głupie ale naprawde mi na tobie zależy - pocałował mnie w czoło a ja momentalnie otworzyłam oczy - Niestety ja już muszę iść, do zobaczenia Emily - odwrócił się i już miał ruszyć w stronę drzwi, kiedy złapałam go za ręke na co on się wzdrygnął.
- Nie odchodź.
WoW!
OdpowiedzUsuń