niedziela, 1 września 2013

Koniec

 Koniec

Cześć niestety mam przykrą wiadomość, kończę prowadzenie tego Bloga z prywatnych powodów.
Naprawdę chciałabym wam podziękować za miłe komentarze ale niestety nie zamierzam zmienić swojego zdania. W prawdzie akcja tego opowiadania jeszcze się nie rozwinęła i naprawdę miało być ciekawie ale wyszło jak wyszło.Oczywiście nie porzucam pisania, ponieważ kocham to robić ale niestety nie mam na to czasu. Bardzo mi przykro.

xoxo Klaudia

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 6

Emily's PoinT

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom co właśnie się stało kilka sekund temu, ta myśl najprościej w życiu do mnie nie dochodziła, to wszystko zdawało się być w mojej głowie tylko iluzją i  nigdy to się nie wydarzyło, że nie miało miejsca. Stałam tam oszołomiona i przerażona, cała się trzęsąc a łzy spływały z moich oczów w nieskończoność.

- O kogo my tu mamy - wstał poobdzierany Trevor i skierował wzrok na Justina - Pana Justina Biebera wielką gwiazdę, a może jednak tchórza. Wiesz co powiem ci coś- zatrzymał się a oczy Justina poczerniały a na szyi pojawiły się żyły - Zrobię z nią cokolwiek będę chciał i nikt .. nikt  mi w tym nie przeszkodzi - podszedł do mnie i złapał gwałtownie za  pośladki, Justin nie wytrzymał i rzucił się na niego z pięściami, osiadł okrakiem na nim i bił go po twarzy nie przerywając czynności, a ja ujrzałam bordową maź widniejącą na rękach Justina.

- Nie pozwolę ci się do niej zbliżyć chodź na krok - odwrócił się w moją stronę i starał się mnie uspokoi.

- Emily nic ci nie jest? - Justin popatrzył na mnie z troską, kiedy w ułamku sekundy znalazłam się w jego objęciach, czułam się pewnie i bezpiecznie nie chciałam przerywać tej chwili.

- Dziękuje - powiedziałam drżącym głosem na co on się wzdrygnął i odwzajemnij uścisk.

-Hej już po wszystkim, wszystko będzie dobrze ten dupek sobie na to zasłużył - na wspomnienie Trevora na moim ciele pojawiły się ciarki. Justin chwycił moją twarz miedzy palec wskazujący oraz kciuk, otarł moje łzy i lekko się uśmiechnął.

- Nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić - Pocałował mnie delikatnie w czoło, i przykrył mnie swoją kurtką - rozumiesz ? - zapytał a w jego oczach można było dostrzec powagę. W odpowiedzi dostał jedynie tępe przytaknięcie głową.

- Dobrze  chodźmy stąd, zabiorę cię do domu musisz odpocząć - chwycił mnie za rękę i skierowaliśmy się do samochodu, kiedy nagle Trevor rzucił się na Justina, i bił go pięściami po twarzy na co Justin nie pozostawał mu dłużny,  przekręcił się tak, że teraz on siedział na nim i wymierzył cios w popiersie,  powtarzał cios kilkakrotnie a ja czułam, że staje się słaba i lekko osuwam się na ziemie, przed oczami zrobiło mi się biało i mglisto, gdy  nagle poczułam ból spowodowany uderzeniem w głowę.

- Nigdy więcej jej nie dotkniesz - usłyszałam głos Justina i nagle odpłynęłam.

Justin's PoinT

Nienawidziłem go to było pewne, za to co zrobił Emily, za to co zrobił mi, jak ją skrzywdził, jak przez niego cierpiała. Nie mogłem wytrzymać bólu w klatce piersiowej po lewej stronie ale musiałam być silny i najchętniej zabiłbym tego gnojka, żeby móc nigdy więcej go nie widzieć na oczy. Wymierzyłem mu cios prosto w szczękę i już się zamachnąłem, kiedy ujrzałem jak Emily opada na ziemie i uderza głową o chodnik, w jednej sekundzie odepchnąłem go a on uciekł jak tchórz.

 Podbiegłem do Emily jak najszybciej się dało i wziąłem ją w swoje ramiona, zobaczyłem rozcięcie na jej głowie i szybko skierowałem się do samochodu. Wsiadłem do niego uważając by przy tym nie uderzyć Emily, kiedy silnik ruszył poprosiłem kierowce, żeby zmienił kierunek jazdy na 1751 Northwest 19th Terrace do domu Emily. Kiedy kierowca ruszył mój wzrok skierował się na nią, była taka piękna i niewinna pogłaskałem ją delikatnie po policzku i wciąż nie mogłem oderwać od niej wzroku. Moje uczucia powróciły, zdarzenie na plaży, pocałunek w moim brzuchu znowu czułem kłucie ale tym razem wiedziałam czym było spowodowane.

-Jesteśmy na miejscu - powiedział szarmancko Sharoon, kiedy moim oczom ukazał się śliczny dom wziąłem Emily z powrotem na ręce i wysiadłem ostrożnie z samochodu.

-Dziękuje, zrób sobie przerwę Sharoon zadzwonię do ciebie - ukłonił się lekko i wsiadł do auta.

Podszedłem na ganek i zapukałem w drzwi, które otworzył mi jakiś chłopak z jednoznacznym wyrazem twarzy, lecz jednak kiedy ujrzał Emily na moich rękach od razu jego oczy powiększyły się i można było w nich ujrzeć przerażenie. 

- Co się stało? - zapytał wystraszony przepuszczając mnie w drzwiach.

- Na Emily napadł jakiś napaleniec, kiedy próbowałem go odciągnąć ona zemdlała - Powiedziałem zdyszany.

- Dobra chodź położymy ją na łóżku - skierowął sie w stronę schodów, kiedy nagle zeszła z nich
rudowłosa dziewczyna, z uwodzicielskim wzrokiem popatrzyła się na mnie, lecz ja to zignorowałem.

-Co sie stało? - zapytała 

-Clarissa nie teraz - odpowiedział szorstko, chłopak który otworzył mi drzwi.

- Jake, chce w tej chwili wiedzieć co się stało? - zapytała wkurzona a ja w tym momencie spostrzegłem się jak się nazywają.

- Na Emily napad zboczeniec i Justin ją obronił - wskazał na mnie.

- Justin? - zapytała niepewnie- Ty jesteś Justin Bieber?

- Em.. tak, wybacz ale chyba teraz mamy inny problem - wskazałem na Emily leżącą na moich ramionach.

- Och tak - powiedziała znudzona, i zaprowadziła mnie do pokoju Emily.

Wszedłem do przytulnego purpurowego pokoiku, w którym znajdowało się mnóstwo plakatów, zdjęć, pocztówek i obrazków. Położyłem Emily na łóżku i nie odrywałem od niej wzroku, kiedy rozmyślania przerwała mi Clarissa.

- Wiec..- zaczęła - Skąd ją znasz?

- Poznałem ją kiedyś na imprezie - odpowiedziałem niechętnie.

- Oł czyli to nie było wasze pierwsze spotkanie - usiadła obok mnie

- Nie.

- A czy coś do niej czujesz? -zapytała ciekawa a ja nie wiedziałem co mam odpowiedzieć, może coś czułem może naprawdę darzyłem ją sympatią po dzisiejszym zdarzeniu mogłem to stwierdzić, ale na razie nie chciałem wszystkim o tym opowiadać dlatego milczałem.

- Czy może nie? - przybliżyła się do mnie i chwyciła moją twarz w dłonie na co ja od razu zareagowałem, wstałem i odszedłem kawałek dalej.

- Jak zmienisz zdanie wiesz gdzie mnie znajdziesz - wyszła z pokoju ale sie wróciła - ja z ciebie tak łatwo nie zrezygnuje.

W mojej głowie wybuchła bomba, miałem tego dosć nie chciałem o niczym myśleć prócz o Emily, kiedy telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować, odblokowałem go palcem i na ekranie widniała nazwa " Scooter"

Emily' PoinT

Niczego nie czułam, niczego nie słyszałam głucha cisza wprawiała mnie w gniew, nie wiedziałam co sie zemną stało gdzie ejstem co zrobiłam co się zemną dzieje, byłam nieprzytomna a ja zadręczałam się myślami, kiedy nagle poczułam dotyk na moim policzku chciałam otworzyć oczy powiedzieć coś zrobić cokolwiek ale jak sparaliżowana. Po dłuższej chwili odczuwania niekonfortowych sytuacji, usłyszalam głos Justina mówiącego do mnie.

- Przepraszam, że to wszystko się tak potoczyło, przepraszam, że to wszystko cię spotkało i za to całe zdarzenie na plaży i w alejce, gdy jestem blisko ciebie na mojej twarzy gości uśmiech a ja jestem szcześliwy, nigdy przy nikim się tak nie czułem - przerwał - możesz pomyśleć że to głupie ale naprawde mi na tobie zależy - pocałował mnie w czoło a ja momentalnie otworzyłam oczy -  Niestety ja już muszę iść, do zobaczenia Emily - odwrócił się i już miał ruszyć w stronę drzwi, kiedy złapałam go za ręke na co on się wzdrygnął.

- Nie odchodź.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 5


Emily's PoinT.

Kiedy zobaczyłam Justina w mojej głowie panował czysty chaos, był ostatnią osobą z którą chciałam o tym wszystkim porozmawiać i wyżalić się. Usiadł koło mnie i koniecznie chciał się dowiedzieć co się stało, ze smutkiem w głosie niechętnie mu wszystko opowiedziałam, kiedy wybuchłam a słona substancja zaczęła spływać po moich oczach w znacznie większej ilości. I nagle w pewnym momencie byliśmy tak blisko siebie, i poczułam dłonie Justina na swojej twarzy,  kiedy Justin złączył nasze usta w pocałunku, wiedziałam że to złe i nie powinno to się w ogóle wydarzyć wiedziałam to ale coś miedzy nami było. Pogłębiłam pocałunek na co szybko się od niego odsunęłam.

- Nie możemy - zaprotestowałam i odsunęłam się jeszcze kawałek dalej.

- Wiem, że to nie najlepsze postępowanie ale nie możemy zaprzeczyć temu uczuciu.

- Justin ty masz dziewczynę, a ja cię w ogóle nie znam, no i jesteś gwiazdą, a ja ?- przerwałam- ja jestem nikim - wstałam otrzepałam się i skierowałam się ku samochodu, kiedy Justin chwycił mnie za łokieć i obrócił tak że stałam teraz przodem do niego - Jesteś wszystkim - i wbił swoje usta w moje wargi a ja byłam tego spragniona chciałam więcej i więcej ale wiedziałam, że tak nie można. Oderwałam się od niego i szybkim ruchem znalazłam się już w samochodzie, spojrzałam na niego smutnymi oczami po raz ostatni i skierowałam się na jezdnie w kompletnym zagubieniu nie wiedziałam gdzie jadę.

Justin PoinT.

Byłem w zupełnej rozsypce nie wiedziałem co mam robić czy myśleć, nie znałem jej, nie wiedziałem o niej nic ale wiedziałem - przerwałem - czułem że coś między nami jest i nie pozwolę tak temu wszystkiego rozpaść się na kawałki. Wsiadłem do auta i pojechałem w stronę hotelu na szczęście nie było nikogo, żadnych paparazzi żadnych fanek w tym momencie nie czułem się na siłach i musiałem przetrawić całe zdarzenie na plaży ciekawiło mnie tylko jedno, jakim cudem miałem podobny sen, nic nie rozumiałem. Wszedłem do lobby i poprosiłem o klucz, pojechałem windą na górę i po paru chwilach odnalazłem swój pokój wszedłem pewnym ruchem i ujrzałem Melanie, stojącą na balkonie rozmawiającą przez telefon nie chciałem jej przeszkadzać wiec postanowiłem wziąć prysznic, zdjąłem z siebie bokserki i wszedłem pod prysznic odkręciłem zawór i pozwoliłem kropelką wody spłynąć na moje ciało, poczułem ulgę i odprężenie lecz cały czas myślałem o tym zdarzeniu na plaży, nalałem na gąbkę płyn i dokładnie się nim wyszorowałem, potem nalałem kilkanaście kropli szamponu na włosy i powolnym ruchem utworzyłem na nich piane, po wszystkim zmyłem całe ciało wodą i owinąłem ręcznik na biodrach, poprawiłem włosy i wyszedłem z łazienki.

- Och nie wierze kto nas uraczył swoją obecnością - wskazała na mnie na co jedynie przerzuciłem oczami.

-Nie teraz Melanie, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać - powiedziałem stanowczo i poszedłem do garderoby się ubrać kiedy skończyłem zasiadłem na kanapie w salonie.

-Dobrze, dobrze rozumiem, ale może mi powiesz gdzie byłeś ught? - wypalała dziurę w moim ciele. - Chyba nie byłeś u tej szmaty? - zapytała ze złością w oczach.

- Nie nazywaj jej tak - odepchnął Melanie kawałek i wziąłem telefon hotelowy do ręki.

-Obsługa hotelowa w czym możemy państwu pomóc - usłyszałem głos mężczyzny w słuchawce telefonu.

- Chciałbym zamówić obiad, do pokoju 269.

- Dobrze, jakieś konkretne danie?

- Danie szefa kuchni dla dwóch osób.

-Dobrze, posiłek za chwile podamy.

-Dziękuje - rozłączyłem się i zobaczyłem jak Melanie podchodzi blisko mnie i patrzy mi się prosto w oczy.

- Byłeś u niej - wyszeptała i podeszła jeszcze bliżej - Justin czy ty mnie kiedykolwiek Kochałeś? - na to pytanie zamarło mi serce.

Emily's PoinT.

Jechałam po nieznanych mi uliczkach, kiedy zauważyłam dobrze znany mi dom - przerwałam - dom Trevora i w tym momencie wszystko we mnie uderzyło, każde wspomnienie z nim.

_______________________________________________________________________

- Chodź to już nie daleko - krzyknął Trevor.

- No wiesz gdybyś mi powiedział gdzie dokładnie idziemy to by było prościej - zaśmiałam się wchodząc kolejny schodek wyżej z zasłoniętymi opaską oczami kiedy uchwyt Trevora wzmocnił się poczułam się bezpieczniejsza.

- Jesteśmy na miejscu - po tych słowach Trevor ściągnął mi opaskę a moim oczom ukazał się widok całego Miami byliśmy na najwyższej z gór.

- I co? Podoba ci się? - zapytał ciekawie Trevor i od tyłu przytulił mnie w pasie.

-Jest.. jest pięknie - rzekłam na co ujrzałam kocyk z przysmakami niedaleko nas, kiedy Trevor ruszył w jego kierunku wiedziałam, że przygotował to dla nas.

- Emily muszę ci o czymś powiedzieć - wziął moje dłonie w swoje.

-Tak? - zapytałam niepewnie.

- Dręczy mnie to już od jakiegoś czasu i nie wytrzymam już zwlekając z tym - zatrzymał się - Kocham cię - na te słowa moje oczy pochłonęła słona substancja a ręce zaczęły się trząść.
_________________________________________________________________________

Na te wspomnienia żołądek mi się skurczył a ja znowu nie mogłam powstrzymać napływających mi do oczu łez, ale nie mogłam zapomnieć o tym co on mi zrobił, nawet nie wiedziałam czy go kocham... kochałam. Moje rozmyślania na tym przystanęły, kiedy ujrzałam Trevora wychodzącego z domu i kierującego się w moją stronę, szybko odpaliłam silnik i już nacisnęłam gaz kiedy Trevor wyjął mi kluczyki ze stacyjki.

Justin's PoinT.

Sam chciałbym to wiedzieć, kiedyś coś mnie łączyło z Melanie, czułem to a teraz jakby to uczucie wygasło stała się wredną bezduszną bipolarną osobą nie odczuwałem przy niej żadnych uczuć prócz złości była jedyną osobą która potrafiła mnie zezłościć samym spojrzeniem się na mnie.

- Odpowiedz! - wykrzyknęła na co ja jej nie mogłem odpowiedzieć, wiedziałem iż nic mnie z nią nie łączy prócz status związku i wspólny pokój ale nie wyobrażałem sobie jej w roli żony, otworzyłem usta żeby coś powiedzieć, kiedy w cały pokoju rozniósł się dźwięk pukania do drzwi, podbiegłem do nich i ujrzałem lokaja z zamówionym jedzeniem odebrałem je i rozłożyłem na stole, zasiadłem i zacząłem jeść podobnie jak Melanie. Na wyswietlaczu wybiła godzina 16: 07.

- Cholera! - krzyknąłem.

- Co? - krzyknęła Mel.

- Na szesnastą miałem być w studio Scooter mnie zabije, muszę lecieć - pomachałem reką na znak pożegnania i wybiegłem szybko z pokoju, zjechałem windą na dół a moim oczom ukazał sie widok ponad 5-ciuset osób. Wszędzie błysk aparatów i telefonów, wyszedłem przed hotel i wszyscy zaczęli krzyczeć i wariować.

-Juuustinn !!! - krzyczały fanki wokoło.

- JB kochamy cie !

- Justin!!

Podszedłem do grupy dziewczyn stojących za barierką i zrobiłem sobie z paroma zdjęcie, kiedy zauważyłem kilka kroków dalej płaczącą brunetkę, natychmiast do niej podbiegłem i spojrzałem jej w oczy.

-Hej skarbie dlaczego płaczesz? - zapytałem ją troskliwym głosem na co ona jeszcze bardziej się rozpłakała i ja od razu wiedziałem o co chodzi, kiedy zauważyłem jej koszulkę z moim zdjęciem.

- Proszę nie płacz - przetarłem łzy z jej oczu a fani zaczęli jeszcze bardziej krzyczeć.

- k..kkocham cię Justin - powiedziała drżącym głosem jakby nie mogła uwierzyć, że to prawdziwy ja i, że stoję przy niej.

- Ja ciebie też mała - przytuliłem ją i zrobiłem sobie z nią zdjęcie, kiedy podszedł do mnie mój ochroniarz Kenny, i pomógł mi sie przedrzeć przez stado ludzi. Pokierował mnie do służbowego samochodu i chwile po tym odjechaliśmy kawałek a ja zobaczyłem w tylnej szybie grupę dziewczyn biegnących za samochodem uśmiechnąłem się sam do siebie, kiedy zauważyłem byłego chłopaka Emily przyciskającego ją mocno do ściany od razu można było zobaczyć strach w jej oczach natychmiast kazałem się zatrzymać i wysiadłem szybko z auta.

Emily's PoinT.

Moje oczy się powiększyły a serce zaczęło mocniej bić, powietrze stało się gęstsze a ja byłam wpatrzona w Trevora,i  nie wiedziałam co chce zrobić jedną reką trzymał drzwi a w drugiej trzymał kluczyki.

- Oddawaj mi klucze! - wrzasnęłam pewna siebie chodź strach przepełniał całe moje ciało.

- A co jeśli nie? - uśmiechnął się cwaniacko.

-Czego ty chcesz ?  -spytałam na co on gwałtownie otworzył drzwi i popchnął mnie na ścianę, po czym przycisnął się do mnie a w moich oczach pojawiły się łzy, chyba nigdy się ich nie pozbędę.
Czułem jego ręce na każdym centymetrze skóry, i nigdy wcześniej nie czułam większego obrzydzenia, panikowałam w głębi duszy ale na zewnątrz musiałam być silna. Jak ja mogłam chociaż pomyśleć kiedykolwiek że mogę go kochać na samą myśl mnie mdliło.Nagle poczułam jego rękę w moim intymnym miejscu próbowałam go odepchnąć ale na marne. Byłam pewna to już koniec, kiedy nagle ktoś popchnął Trevora a on upadł na ziemie.

- Nigdy więcej jej nie dotykaj śmieciu!! - wykrzyknął Justin.

_____________________________________________________________

No i już jest 5 rozdział, jak wam się podobał ? 

Komentujcie :) 

twitter : @molo1617






piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 4

Justin's PoinT.

Chwile po tym jak Melanie wyrwała mi telefon z ręki, jej wyraz twarzy przybrał kolor czerwony, powiedziałbym nawet bordowy a wściekłość sięgała aż po czubek jej głowy, dłonie ścisnęła w pięść a szczęka zaczęła jej drgać. Wiedziałem, że była wkurzona i zaraz wybuchnie, zawsze taka była w sumie nie wiem co mnie do niej ciągnęło i czy w ogóle coś ciągnęło. Może byłem z nią dla wygody albo byłem z nią tylko dlatego żeby nie być samotnym. Miałem coraz większe wątpliwości co do uczucia którym ją darzyłem czasem uświadamiałem sobie że jesteśmy razem tylko dlatego, że tak jest dobrze i pasuje tak wszystkim. Nieraz myślałem sobie, iż ona też nic do mnie nie czuje i leci tylko na moje pieniądze i sławę chociaż w stosunku do mnie wydawała się być w porządku no przynajmniej jak nikt jej nie denerwował a to nie było jakiś heroicznym wyczynem. Wystarczy, że pstrykniesz a ona już będzie się darła. Może ona tylko udawała że jest niewinna i że mnie kocha - zastanowiłem się - czasem zachowywała się dziwnie miała napady melancholii i popadała w depresje myślałem, że to było spowodowane moim zachowaniem. Ale się myliłem, ona po prostu taka była, im dłużej z nią byłem tym coraz bardziej mnie od niej odpychało i ciągnęło w drugą stronę. Przeważnie reagowała gwałtownie na tego typu sprawy i tym razem było tak samo. Przecież nie mogło się obyć bez wyjątku.

-Co to kurwa ma znaczyć? - wrzasnęła uderzając mnie w tors, na co ja jedynie się zachwiałem.

- Uspokój się zaraz ci wszystko powiem -
odparłem spokojnie i chwyciłem jej dłonie żeby ją uspokoić wiedząc jaka potrafi być jak jest naprawdę zła.

- Ne uciszaj mnie to po pierwsze a po drugie odpowiedz na moje pytanie! - krzyknęła.

-Nie musisz krzyczeć sam chętnie ci powiem - odparłem.

- no słucham - odpowiedziała z irytacją w głosie.

-no wiec - zacząłem chodź naprawdę nie wiedziałem co mam jej powiedzieć przecież nie mogłem jej powiedzieć prawdy, że mi się śniła Emily - To była jej pierwsza impreza i sporo wypiła - prychnąłem chodź i tak nikt nie pobije Melanie - wiec chciałem zapytać jak się czuje.

- Od kiedy cię ona obchodzi wcale jej nie znasz? - wrzasnęła a oczy zwęziły się tak że prawie nie było ich widać.

- Wydawała się być miła i pomogła mi  - miałem nadzieje, że uda mi się coś wymyślić w przeciągu dwóch sekund.

- tak? niby w czym? - wiedziałem, że te pytanie nastąpi.

- w zrozumieniu - ciągnąłem.

- w zrozumieniu czego? - pytała coraz bardziej zdenerwowana.

- W zrozumieniu, że nie każdy postrzega mnie za sławę tylko za normalnego człowieka- odpowiedziałem dumny z siebie, że w tak krótkim czasie udało mi się coś wymyślić.

- o wiec się nie obrazisz jak do niej teraz zadzwonię i powiem żeby dała ci święty spokój człowieku?- zaśmiała się chytrze i wykręciła numer.


- Jasne - przerwałem - czekaj co? - wzdrygnąłem ale było za późno był sygnał a sekundę później usłyszałem głos Emily.

- Halo? zapytała delikatnym głosem.

-"Nie zbliżaj się do mojego chłopaka mała suko bo tego pożałujesz, lepiej trzymaj się od niego z daleka jeśli chcesz przeżyć szmato" - wykrzyczała Melanie po czym posłała mi nie szczery uśmieszek.

- Co to do cholery było? - zapytałem podirytowany a moje oczy poczerniały poczułem ucisk w brzuchu.

- No co przecież nic ona dla ciebie nie znaczy - zaśmiała się i rzuciła telefonem o ścianę - czy znaczy? - zapytała poddenerwowana.

Emily's PoinT.

W tym momencie moje serce stanęło a oczy powiększyły się , nie mogłam z siebie wydobyć nawet słowa, siedziałam tam sparaliżowana i nie mogłam nic poradzić. Czemu do mnie zadzwoniła ? przecież ja nic nie zrobiłam, szczerze mówiąc miałam dość już tego zamieszania, była zazdrosna ale czy miała o co ? w mojej głowie siedziało tyle pytań na co nikt nie mógł odpowiedzieć. Przerażała mnie ona w tym momencie bałam się o moje zdrowie wiedziałam, ze to jest żałosne ale taka już byłam. Nic nie czułam do Justina, nie znam go. Zaprzeczałam sama sobie, przecież to jest beznadziejnie to nie ma sensu. Nagle moje rozmyślania przerwał mi damski głos.

-Emily - usłyszałam spokojny głos Elisy - wszystko dobrze?

- Em - przerwałam - nie - odpowiedziałam zdenerwowana - dlaczego ona to robi? Ja nic nie zrobiłam - histeryzowałam.

- Spokojnie powiedz co się stało i kto dzwonił? - uspokajała mnie Elisa na co Sadie siedziała cicho myślami gdzie indziej.

- Melanie - przerwałam- kazała mi się odczepić od Justina chociaż ja się nawet do niego nie zbliżałam napisał do mnie sms - i nagle mnie olśniło, pewnie go przeczytała.

- Emily będzie dobrze zobaczysz musisz z nią porozmawiać i z Justinem też - powiedziała Elisa.

- Ja nawet z nim nie rozmawiałam, co prawda parę niewinnych spojrzeń ale nic poza tym - odparłam - nazwała mnie szmatą - zamknęłam oczy.

- Nie martw się nie jesteś... - przerwała - będzie dobrze tylko musisz z nimi porozmawiać.

- Nie ma mowy niech mi dadzą spokój nie zamierzam z nimi rozmawiać - odparłam, po czym wstałam i podbiegłam do swojego auta nie żegnając się z przyjaciółkami z którymi właśnie sie pokłóciłam, już chwile potem byłam w domu i zupełnie zapomniałam, że Trevor miał zemną porozmawiać wyciągnęłam telefon i już miałam dzwonić, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi, pobiegłam na dół i ujrzałam Trevora przywitałam go całusem i zasiedliśmy na kanapie w salonie.

- Wiec o czym chciałeś porozmawiać? - zapytałam ciekawa przerywając krępującą cisze.

- No wiec- zaczął - Słuchaj - przerwał - wczoraj na imprezie jak poszłaś, upiłem się i zrobiłem głupotę, której żałuje..

-Czekaj co? nie strasz mnie - moje oczy się powiększyły - co zrobiłeś? - zapytałam na co w odpowiedzi dostałam głuchą cisze - Co zrobiłeś? - powtórzyłam podnosząc ton.

- Ja i .. Sadie ten... - przerwał.

- Nie! - krzyknęłam - nie wierze - zaprzeczyłam - jak mogłeś! -wykrzyczałam - jak mogłeś mnie zdradzić z moją przyjaciółką jesteś dupkiem nie chce cie już znać wynoś się!

-Emily, ja naprawdę... - przerwałam mu.

-Wynoś się! - krzyknęłam tak, że z dołu przyszła Clarissa z gniewną miną.

- Co tu się do cholery dzieje? - zapytała.

-Trevor wynoś sie nie chce cie znać! - rzuciłam w niego poduszką na co on zrobił unik i zrobił tak jak mu kazałam, równo z trzaśnięciem drzwi opadłam na podłogę a słona substancja zaczęła spływać po moich policzkach.

-Jak on mógł? Jak on mógł? - powtórzyłam szeptem.

Wstałam z podłogi i wybiegłam z domu, biegłam przed siebie było już ciemno nie wiedziałam gdzie jestem, usłyszałam szum morza i skierowałam się na plaże usiadłam przy brzegu, skuliłam się i schowałam głowę w kolana a łzy coraz szybciej i w większej ilości wypływały z moich oczu, kiedy poczułam jak ktoś mnie łapie za ramię.

Justin's PoinT.

Byłem zdenerwowany, i mogłem zabić każdego kto stanie mi na drodze, nie mogłem uwierzyć, że Melanie posunęła się do takiego czynu.

-Odpowiedz! - wykrzyczała mi prosto w twarz, na co ja wyszedłem szybkim ruchem z pokoju trzaskając przy okazji drzwiami,wsiadłem w auto unikając paparazzi i skierowałem się na plaże, po paru chwilach dotarłem, słyszałem szum morza, ćwierkanie ptaków i wiejący wiatr- dziwne - pomyślałem, wszedłem na teren plaży a moim oczom ukazała się dziewczyna robiąca dokładnie to samo co we śnie podbiegłem do niej i złapałem za ramie delikatnie żeby jej nie przestraszyć, tak miałem pewność to była Emily popatrzyła mi się w oczy a ja dostrzegłem ją całą zapłakaną i ujrzałem błysk, który mnie zaintrygował.

-Emily, co się stało? - zapytałem zmartwiony.

- Od czego zacząć.. - powiedziała drżącym głosem.

- Od początku - usiadłem obok niej zauważyłem, że jest na ramiączka a przecież było chłodno zdjąłem z siebie kurtkę i przykryłem ja.

- Dziękuje - lekko się uśmiechnęła, po czym patrzyła na rozbijające się o brzegi fale.


-Powiesz mi co się stało?- zacząłem.

-Mam już dość wszystkiego, pokłóciłam się z przyjaciółkami mój chłopak mnie zdradził i jeszcze ta twoja dziewczyna - zauważyłem, że z oczu Emily spływa kolejna warstwa łez przetarłem je na co ona popatrzyła mi się w oczy. Te uczucie powróciło, znowu zrobiło mi się gorąco a żołądek wywrócił mi się do góry nogami patrzyliśmy sobie w oczy dłuższą chwile, nawet nie zauważyliśmy jak byliśmy blisko siebie, tak blisko, że czułem jej oddech na swojej skórze wziąłem jej twarz w swoje dłonie i oddałem na jej ustach namiętny pocałunek.
___________________________________________________________

Hahahaha i jak sie podoba 4 rozdział? 
 dodany wcześniej :3
twitter: @molo1617

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 3

Justin's Point

W mojej głowie panował istny chaos a ja nie wiedziałem czym był spowodowany, w pewnym momencie przed oczami ukazał mi się zapierający dech w piersiach widok pięknego błękitnego oceanu, w uszach słyszałem szum fal obijających się o skały,  ćwierkanie ptaków  i wiatr wiejący w jednym kierunku, podszedłem kawałek bliżej wody, kiedy słońce obiło się o moją twarz, ukradkiem zauważyłem kobietę skulono siedzącą na piasku, a woda podmywała jej stopy, twarz miała schowaną w kolana, a dłonie splecione na łydkach. Podszedłem bliżej, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku, kiedy popatrzyła się na mnie i znów powróciła do wcześniejszej postawy, a ja uświadomiłem sobie, że rysopis twarzy był mi znany i że to była Emily.

-E..Emily? - powiedziałem niepewnie - wszystko w porządku? - zapytałem zmartwiony na co nie dostałem odpowiedzi a ona nie wzdrygnęła, podszedłem o parę kroków bliżej i tak ciągle, aż w końcu znalazłem się tuż nad nią. Powolnym ruchem chwyciłem jej dłonie w swoje " były lodowate " i  odsłoniwszy je ujrzałem jej gałki oczne całe poczerwieniałe a wyraz jej twarzy mówił sam za siebie nie wiedziałem jak mam zareagować, kiedy  po policzkach zaczęła spływać krwista łza a  ja nic na to nie mogłem zaradzić. Siedziałem tam jak sparaliżowany.

I nagle się obudziłem, jakbym z czegoś spadł, przetarłem czoło i zauważyłem, że jestem cały spocony nie wiedziałem co mam myśleć, na temat tego snu, wstałem po cichu z łóżka nie budząc Melanie najwidoczniej jeszcze śpiącej, udałem się do łazienki powolnym zaś pewnym krokiem, jednym ruchem zdjąłem z siebie bokserki i wszedłem pod prysznic odkręciłem zawór i pozwoliłem kropelką wody spłynąć na moje ciało, poczułem ulgę i odprężenie lecz cały czas myślałem o tym śnie musiałem sprawdzić czy wszystko dobrze,nalałem na gąbkę płyn i dokładnie się nim wyszorowałem, potem nalałem kilkanaście kropli szamponu na włosy i powolnym ruchem utworzyłem na nich piane, po wszystkim zmyłem całe ciało wodą i owinąłem ręcznik na biodrach, poprawiłem włosy i wyszedłem z łazienki. Zauważyłem, że Melanie nie było, rozglądałem się po całym pokoju lecz bez skutków, kiedy dostrzegłem ją na balkonie opartą o barierkę.

Emily's PoinT.

-Co? Co masz na myśli mówiąc, że chcesz mnie kryć? - popatrzyłam na nią z wytrzeszczonymi oczami.

- No wiec - zaczęła - Rodzice nie wiedzą, że ich ulubiona grzeczna córeczka wróciła nad ranem, wiec około jedenastej powiedziałam im że już śpisz i żeby cię nie budzili, no ale wiesz oczywiście mogę im powiedzieć jak było naprawdę? - uśmiechnęła się cwaniacko.

- Nie rozumiem dlaczego to robisz , jesteśmy siostrami powinnyśmy nawzajem się bronić i wspierać a nie szantażować i wykorzystywać - powiedziałam przekonująco- mam dość kłócenia się z tobą, wiec mów od razu czego chcesz w zamian?- ziewnęłam.

- Zobaczymy - przerwała -  z czasem - uśmiechnęła się po czym dodała kierując się w stronę drzwi - Nawet nie wiesz dlaczego cię tak nienawidzę ... - chwila za klamkę kiedy ją zatrzymałam.

-Dlaczego?

- Dowiesz się w swoim czasie - spojrzała za mnie ostatni raz po czym wyszła a ja od razu rzuciłam się na łóżko i  zasnęłam, nawet się nie rozbierając byłam zbyt zmęczona żeby cokolwiek jeszcze zrobić, to wszystko mnie przerastało, nigdy taka nie byłam ale w sumie nie żałuje, było cudownie po raz pierwszy od miesięcy nie spędziłam piątku przy książkach sama w domu.

Obudził mnie dźwięk przychodzących sms'ów w telefonie. Niechętnie chwyciłam po niego z podłogi i przejechałam palcem, aby odblokować " 1 od : SADIE , 1 od : ELISABEHT, 1 od : NIEZNANY. Od razu się wzdrygnęłam i ustawiłam do pozycji siedzącej. " Emily, jak się czujesz? spotkamy się z Elisą o 13 w kawiarni nie zapomnij " na co jedynie odpisałam " pamiętam nie jestem tak ułomna " Po czym zobaczyłam sms od Elisy " Emi wstawaj za godzinę się spotykamy" - w tym momencie moje oczy się powiększyły a ja zobaczyłam godzinę 12: 10 szybkim ruchem wstałam z łóżka i wbiegłam pod prysznic, który nie trwał zbyt długo, potem ubrałam się w swoje ulubione ciuchy i miałam jeszcze 30 minut, przypomniało mi się, że dostałam jeszcze jednego sms'a od " NIEZNANY" podniosłam telefon i przeczytałam wiadomość " Cześć Emily tu Justin, chciałem zapytać jak się czujesz i czy wszystko w porządku " nagle na sercu zrobiło mi się ciepło, a moje ciało zrobiło się wiotkie chodź wiedziałam, że on ma dziewczynę, jest wielką sławą i przyjechał tu na parę tygodni a ja sama też mam chłopaka i idealne życie, odpowiedziałam na sms's i poszłam na dół coś zjeść.

-Dzień dobry - powiedziałam z uśmiechem na twarzy, lecz nie został on na długo, ponieważ zauważyłam, iż nie ma rodziców.

- Gdzie rodzice? - zapytałam zmartwiona Clarissy i Jake.

- Tata miał sprawy w firmie, a mama zaczynała dzisiejszą zmianę wcześniej, kazali mi cię ucałować - uśmiechnęłam się, kiedy Jake podszedł i pocałował mnie w oba policzki - i dopilnować żebyś coś zjadła - ponownie uśmiech zawitał na jego twarzy.

Podeszłam do lodówki i wyjęłam z niej mleko a z szafki płatki, podgrzałam mleko w mikrofalówce a płatki wsypałam do miski, kiedy usłyszałam dźwięk oznaczający gotowe danie, wyjęłam gorące mleko i zalałam nim suche płatki, sięgnęłam po łyżkę i usiadłam pomiędzy Clarissą i Jakie'm. 
Jedzenie płatek potrwało kilka minut, w ciszy. Pożegnałam się z bratem i poszłam umyć zęby, chwyciłam za klamkę ale ktoś mnie wyprzedził i w drzwiach ukazał mi się Trevor.

Justin's PoinT.

- Wstałaś już? - zapytałem Melanie z troską.

- Tak .. ja ught - przerwała łapiąc się za głowę - chyba wczoraj za dużo wypiłam - odpowiedziała na co ja jedynie się zaśmiałem .

- Śmieszy cie to? - powiedziała z powagą w głosie. 

- Tak - odpowiedziałem - może dlatego, że to ja cię niosłem na rękach z powrotem do domu, a paparazzi nie dawali nam spokoju? 

-  Oj przestań jesteś moim chłopakiem, musisz to robić i to mnie nie obchodzi co ty o tym myślisz - rzuciła od niechcenia - idę się wykąpać a ty se rób co chcesz - ruszyła w stronę drzwi na co ja nawet się nie odwróciłem.

Kiedy usłyszałem trzaśniecie drzwi wszedłem do pokoju sięgając po moje spodnie z podłogi, wyjąłem z nich karteczkę z numerem telefonu i od razu wpisałem w telefon ucieszyłem się kiedy usłyszałem dźwięk spływającej wody i w końcu napisałem.

" Cześć Emily tu Justin, chciałem zapytać jak się czujesz i czy wszystko w porządku" - chodziłem w koło pokoju nie wiedząc dlaczego do niej napisałem, po czym usłyszałem krzyki Melanie z łazienki - Dobrze, że za parę tygodni znowu jedziemy w trasę - na co się wzdrygnąłem, ponieważ co dopiero tu przyjechaliśmy i nagle moje rozmyślania przerwał mi dźwięk przychodzącego sms'a. Odblokowując telefon przejechałem palcem po ekranie i przeczytałem " Wszystko dobrze, trochę mnie głowa boli ale to przejdzie, dziękuje, że się martwisz, doceniam to " Uśmiechnąłem się i już miałem zamiar odpisać, kiedy z łazienki wyszła Melanie z złowieszczą miną podbiegła do mnie i wyrwała mój telefon  " KURWA "

Emily's PoinT

-Trevor , co ty tu robisz? - powiedziałam zaskoczona .

- Przyszedłem sprawdzić jak się czujesz? - wyczułam w jego głosie przejęcie i troskę.

- Wszystko dobrze, Skarbie nie możemy teraz rozmawiać jadę spotkać się z dziewczynami przepraszam - pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu przed werandę, kiedy Trevor chwycił mnie za łokieć.

-Emily musimy porozmawiać - zaczął niepewnie - ja przepraszam nie chciałem - dodał.

- O czym ty mówisz? - zapytałam z przerażeniem.

- Pogadamy jak wrócisz a teraz leć - pocałował mnie w policzek i udał się do auto na co ja postąpiłam podobnie.

Odpaliłam ślinik i ruszyłam, podróż nie trwała długo zaledwie kilka minut lecz cały czas myślałam o tym co chce mi powiedzieć Trevor. Kiedy już byłam na miejscu zauważyłam dziewczyny siedzące przy stoliku i rozmawiające na zmianie popijając kawę. Wyszłam z samochodu, zatrzaskując za sobą drzwi i podeszłam do nich oraz miło się z nimi przywitałam.

-Przepraszam za spóźnienie, Trevor mnie zatrzymał - odparłam i usiadłam kładąc torebkę obok siebie.

-Tre..vor? - zaczęła Sadie i można było zobaczyć, że po sekundzie tego żałowało a przerażenie w jej oczach można było z łatwością dostrzec - co ci powiedział? - zapytała nerwowo. 

- Tak ja... ught.. nie wiem chciał pogadać - przerwała nam kelnerka i odparła - czy coś podać?

- Tak poproszę małą kawę latte macchiato - uśmiechnełam się na co ona odwzajemniła mój uśmiech i udała się do kawiarni.

- No wiec, - zaczęła Elisa - Jak ci się podobało, w końcu wyjść na imprezę do ludzi? - zapytała radośnie .

- Było fantastycznie, wręcz obłędnie - dodałam

- Nie będziesz miała problemów z rodzicami? - w końcu odezwała się Sadie z drżącym głosem wpatrując się w swoją kawę .

- Nie, Clarissa kryła mnie - odpowiedziałam

- Clarissa? Kryła cię? - zapytały ździwione równocześnie .

- Tak - zaczęłam - ale oczywiście chce w czegoś w zamian, lecz nadal mi nie powiedziała czego chce- powiedziałam z rozczarowaniem, kiedy przyszła kelnerka i podała mi kawę. - dziękuje - powiedziałam krótko.

- To co zamierzasz z tym zrobić? - wywróciła oczami Sadie .

-Ja nie wiem , chyba zrobię to co mi.. - przerwał mi telefon, wyjęłam go szybkim ruchem z torby i odblokowałam patrząc na ekran - Nieznany - powiedziałam po czym odebrałam - Halo? -zapytałam niepewnie i usłyszałam znajomy kobiecy głos.

"Nie zbliżaj się do mojego chłopaka mała suko bo tego pożałujesz, lepiej trzymaj się od niego z daleka jeśli chcesz przeżyć szmato "-  dududud ! rozłączony ! moje oczy się powiększyły a ręce zaczęły trząść.

-Emily, kto to był? Co się stało? - dopytywały dziewczyny na co ja jedynie pokręciłam głową.


___________________________________________________________________________________

I jak wam się podobał 3 rozdział? Od razu mówię akcja dopiero się rozkręca zapraszam do komentowania :) 
 
twitter : @molo1617

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 2

Emily's PoinT

Poczułam w sobie tysiące igieł , serce waliło mi jak młotem a ja stałam tam  jak sparaliżowana. Nie wiedziałam co się zemną dzieje, nigdy czegoś takiego nie doznałam to było bardzo dziwne, po dłuższej chwili poczułam się lepiej i wcześniejsze uczucie  postanowiłam  zignorować i zaczęłam szukać moich przyjaciółek wraz z chłopakiem lecz bez skutków nigdzie ich nie było, sprawdziłam prawie każde miejsce prócz patio,ruszyłam w jego kierunku, kiedy nagle potknęłam się o schody i poczułam jak tracę równowagę przewracając się przy okazji na jakiegoś kolesia .

-Przepraszam bardzo, potknęłam się - wydobyłam z siebie.

-Nic nie szkodzi to moja wina -
odrzekł po czym wstał, podał mi rękę i dopiero wtedy zauważyłam że to był ten sam chłopak który rozmawiał z Mike'm kilka minut temu brązowooki ciemnowłosy blondyn o oliwkowej karnacji ubrany w koszulkę w literę "V" i w spodnie z krokiem do kolan oraz złote supry do tego jako dodatek złoty łańcuch na szyji.

- Nic ci nie jest ? -
zapytał  przerywając niezręczna cisze

-Justin .. Emm.. nie ja przepraszam niezdara zemnie - puściłam jego ręke i otrzepałam się, już miałam odejsc kiedy złapał mnie za łokieć
.
- Nic nie szkodzi emm ? Mogę wiedzieć jak masz na imię ?- uśmiechnął się .

- Emily - odrzekłam po czym posłałam mu uśmiech i weszłam do środka domu żeby przetworzyć sytuacje sprzed kilku chwil , rozmyślałam czy powinnam odejść czy może zostać , nie przedstawił mi się w sumie każdy wie jak on się nazywa, czemu zapytał jak mam na imię ? Męczyło mnie tysiące pytań kiedy w oddali koło schodów zauważyłam Elise już chciałam ruszyć w jej kierunku kiedy drogę zagrodził mi Trevor.

- No nareszcie mam - krzyknął po czym mnie pocałował .

- nareszcie - powtórzyłam- chodźmy do Elisabeht sama tam stoi

- Jasne co tylko chcesz - złapał mnie za rękę i już po paru chwilach staliśmy z nią oko w oko, kiedy nagle zniknął gdzieś z mojego pola widzenia.

-Emily ! - krzyknęła radośnie Elisabeht- gdzie cię wywiało ? - podeszła do mnie i mnie przytuliła nie dając mi szansy na odpowiedź - Chodź - odrzekła po czym pociągnęła mnie za rękę i zaprowadziła do grupki ludzi - przedstawię cię - uśmiechnęła się

- Hej słuchajcie to jest moja najlepsza przyjaciółka Emily tak jak Sadie - wzkazała na Sadie po czym  na mnie na co ja jedynie się uśmiechnęłam.Wszyscy od razu mnie miło przywitali, był tam Mike, o dziwo Trevor , jakiś chłopak o niebieskich oczach i blond włosach , Sadie , i  chłopak o oliwkowej cerze w czapce na głowie.

- Cześć jestem Fredo .... Alfredo - zaśmiał się i podał mi rękę na co ja go pocałowałam w polik sprawiając, że na jego twarz wdarł się rumieniec i wielki uśmiech. W sumie nie wiem dlaczego to zrobiłam wydawał mi się bardzo miły , przypominał mi mojego brata Jake'a.

- Hej maleńka - w pewnym momencie podszedł do mnie wysoki blondyn o którym wcześniej
wspominałam - Jestem Toby - uśmiechnął się

- Emily miło mi - odwzajemniłam uśmiech.

- No Brawo Toby już wyrywa -
zaśmiał się Fredo.

- Ona ma chłopaka - odrzekł Mike'a po czym podszedł do mnie zdenerwowany Trevor i pocałował w polik, splótł nasze dłonie na co się słodko uśmiechnęłam.

- Szkoda - odpowiedzieli równocześnie na co Sadie się zaśmiała.

Gadaliśmy wszyscy w gronie dłuższą chwile, przynieśli drinki było bardzo miło i przyjemnie kiedy w pewniej chwili wszyscy spojrzeli się na mnie i zaczęli i szepczeć " wreszcie przyszedł" "dlaczego tak długo " i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że ktoś za mną stoi. Odwróciwszy się ujrzałam Justina Biebera z czarnowłosą dziewczyną dopiero kiedy bliżej się jej przyjrzałam zorientowałam się że była Melanie Lane ( było o niej głośno kiedy zaczęła się spotykać z Bieberem,  jak mi się wydaje była aktorką grała w filmie " Last moment of life " tak to ten durny film o zombie o którym mi opowiadał Trevor w każdym razie nie była z byt popularna aż nie stworzyła związku z Bieberem) Justin uśmiechnął się do mnie na co Melanie od razu zareagowała i posłała mi wrogie spojrzenie.

- Wreszcie Bieber gdzie byłeś ? - Odrzekł Fredo przybijając piątkę z Justinem .

- Ano wiesz.. - przerwał i popatrzył się na mnie - nic ważnego - uśmiechnął się .

- Justin dzisiaj sobie poszalejemy chyba znasz wszystkich - wskazał nas.

- Tak .. mniej więcej - powiedział po czym podszedł do Toby'ego i Mike'a i przybił z nimi pionę podobnie jak z Alfredem , nic nie rozumiałam skąd znał się z Mike'm ciągle o tym myślałam a to nie dobrze a w końcu wydusiłam z siebie .

- Skąd się znasz z Mike'm  ?- zapytałam ostentacyjnie ciekawa odpowiedzi ale zaraz tego pożałowałam bo wszystkich wzrok skierował się na mnie .

- Cóż - zaczął Justin - Mike , Ja i Toby przyjaźnimy się od dzieciństwa, po paru latach kiedy zyskałem sławe wyruszyłem w trasę i towarzyszył mi tylko Toby z naszej trójki ponieważ  Mike wolał zostać i się uczyć co prawda przeprowadził się ale kontakt miedzy nami nadal został - uśmiechnął się od ucha do ucha na co ja odpowiedziałam tym samym .

Reszta imprezy minęła podobnie, bawiliśmy się wspaniale kiedy poczułam wibracje w kieszeni moich spodni , wyjęłam telefon zobaczyłam na ekranie" 18 nieodebranych od MAMA " moje oczy sie powiększyły " 10 nieodebranych od TATA " tak to było pewne jestem trupem .

- Muszę już lecieć - odrzekłam zdenerwowana

- Dlaczego? - spytały równocześnie Sadie i Elisa a ja dostrzegłam na telefonie godzinę 2.09 .

- Naprawdę muszę isc było bardzo miło. Dziewczyny pogadamy jutro - pocałowałam każdą w policzek i pożegnałam się z resztą ekipy kierując się do wyjścia kiedy nagle z oddali krzyknął Trevor .
- Kochanie odwieść cię ?

- Nie trzeba dam sobie rade -
pocałowałam go i wsiadłam do auta odpaliłam silnik cały czas rozmyślałam o Justine nawet nie zauważyłam jak szybko dotarłam do domu.Skierowałam się na palcach do swojego pokoju żeby nikogo nie obudzić otworzyłam drzwi od mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.

Justin's PoinT.

Wszytko było idealne , zabawa była przednia wspaniali ludzie naprawdę dobrze się bawiłem . Nie byłem traktowany jak wielka gwiazda " JUSTIN BIEBER " tylko jak ja .Kiedy pierwszy raz ujrzałem Emily poczułem coś dziwnego czego nigdy wcześniej nie odczuwałem ale nie zamierzałem się tym zamartwiać .Gadaliśmy w grupie jeszcze przez parę chwil kiedy telefon Emily zaczął wibrować a tuż po chwili powiedziała że musi iść pożegnała się ze wszystkimi i już kierowała się do wyjścia chciałem jej zaproponować że ją podwiozę ale jej chłopak mnie wyprzedził a poza tym ja mam dziewczynę i tak nie wypada .  Postanowiliśmy nie przerywać zabawy bawiliśmy się do 4 nad ranem kiedy Melanie zaczęła narzekać, że jest zmęczona .

Juju chodźmy już źle się czuje - odrzekła bełkocząc, po czym można było wyczuć alkohol co oznaczało że była pijana, postanowiłem na tym zakończyć zabawę i udać się do hotelu, wziąłem ją na ręce pożegnałem się ze znajomymi wsadziłem ją na tyle siedzenia a sam usiadłem na miejscu kierowcy i odpaliłem silnik, podróż nie trwała długo już po kilku minutach byliśmy na miejscu.Nie obyło się od paparazzi wkoło nas dlatego pędem wszedłem do recepcji.

- Przepraszam , mogę dostać klucz do pokoju 269 ? - zapytałem recepcjonistki .

-Oczywiście panie Bieber bardzo proszę - podała klucz a ja w mgnieniu oka sprzątnąłem go z lady podszedłem do winy i wcisnąłem guzik , gdy drzwiczki się otworzyły szedłem długim korytarzem z Melanie na rękach, kiedy w końcu odnalazłem pokój przejechałem kartą i wszedłem do środka położywszy Mel na Łóżku zdjąłem jej buty i przykryłem ją kołdrą .

Poszedłem do łazienki i wziąłem krótki prysznic rozmyślając o dzisiejszej nocy, nie mogłem zapomnieć o Emily cały czas siedziała mi w głowie chodź prawie jej nie znałem , umyłem zęby założyłem bokserki i położyłem się do łóżka nawet nie zauważyłem kiedy odpłynąłem .

Emily' s Point .

Kiedy otworzyłam drzwi od pokoju nie mogłam uwierzyć własnym oczom, kto siedział na moim łóżku i przeglądał Album z zdjęciami z dzieciństwa.

 - Co ty tutaj robisz ?- powiedziałam szeptem

- Czekałam na Ciebie - odpowiedziała Clarissa.


- Na mnie ? - zdziwiłam się

- Tak mam dla ciebie propozycje - uśmiechnęła się cwaniacko odkładając album na swoje miejsce .

- Co ?? Jaką propozycje ? idź spać Clarissa - powiedziałam śpiąco.

- Propozycje dotyczącą krycia cie przed rodzicami , jeśli chcesz żebym cie nie wydała.





___________________________________________________________________________


i jak się podoba 2 rozdział przepraszam że tak długo ale miałam kilka spraw na głowie zobaczycie to dopiero początki potem się rozkręci

Twitter : @molo1617


sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 1

Emil's PoinT :

Tak to właśnie za dwa tygodnie moje życie zmieni się o 180 stopni, i nabierze nowej wartości. Dlaczego ? uhm... Dokładnie za dwa tygodnie rozpoczynają się upragnione wakacje o których prawie każdy nastolatek marzy. Postanowiłam, że wezmę się za siebie nie będą tą starą nudną Emily, która lubi tylko czytać książki typu toy-stoya, i całe dnie spędza w domu. Nie ! By zmienić coś w sobie będę musiała wziąć się ostro do pracy co mnie nie zniechęca. Niby mam szczęśliwe życie upragniony chłopak kochającą rodzinę zwariowanie a zarazem kochane przyjaciółki lecz jednak nie podoba mi się sposób i styl w jakim żyje.

- Panno Tomshon, proszę uważać, oczywiście wiemy, że pani da sobie z tym świetnie rade a proszę trzymać postawę i dać przykład gorszym.-  Kiedy tak rozmyślałam w pewnej chwili nauczyciel Biologii pan.Becker podszedł do mojej ławki i powiedział pewnie.

Momentalnie się do mnie uśmiechnął kiedy na moją twarz wtarł się rumieniec, gdy wszystkich wzrok był skierowany na mnie i zdołałam wydobyć z siebie tylko ciche.

- Przepraszam.

 Reszta lekcji minęła w mgnieniu oka, lubiłam pana Jasona, byłam jego ulubienicą ale czasami naprawdę umiał mnie zawstydzić. Kiedy zadzwonił dzwonek popędziłam do drzwi niczym wichura nie mówiąc nawet -" do widzenia" Skierowałam się do swojej szafki wyjęłam z niej potrzebne książki i usiadłam obok na ławce.

 - Hahahaha Emily czemu tak uciekłaś ? Pan Becker chciał z tobą porozmawiać - zaśmiała się szyderczo Sadie.- może by panna Tomshon udzieliła klasie lekcji - przedrzeźniała go.

 -Nic mi nie mów ! Chce po-prostu o tym zapomnieć - powiedziałam od niechcenia

-Jasne nie dziwnie się z tym facetem jest coś nie tak - powiedziała krótko.

-Cześć dziewczyny co tam ? - podeszła do nas Elisabeht .

- Poza tym, że się znowu skompromitowałam hmmm- udawałam, że myślę - wszystko spoko .

-Hahahah Pan Becker ? - rzuciła krótko Elisa po czym podeszła do swojej szafki która się znajdowała dokładnie pod moją, i wyjęła z niej potrzebne książki.

-Strzał w dziesiątkę-powiedziałam ponurym głosem na wspomnienie sytuacji która zdarzyła się kilka minut temu.

-Dobra słuchajcie muszę wam coś powiedzieć ale to jest dla mnie bardzo bardzo ważne - powiedziała Elisabeht.

-Co się stało Elisa ? - posłałam jej niepokojące spojrzenie.

-Kojarzycie Mike'a Robinson'a ? Kręcone loki ... słodkie oczy w których można zatonąć ... chodzi zemną do klasy .. - zapytała Elisa po czym usiadła pomiędzy nami na ławce .

-Tak ? co z nim ? - powiedziała stanowczo Sadie .

-Jesteśmy razem już od tygodnia i muszę was o czymś powiadomić- powiedziała na jednym wydechu po czym popatrzyła na nas błagalnie .

-co masz na myśli Elisa ... - zaczęłam po czym wstałam ustałam nad nimi po czym poczułam jak ktoś mnie obejmuje na około talii, tak nie myliłam się to był Trevor.

-Cześć dziewczyny - zaśmiał się - witaj kochanie - pocałował mnie namiętnie na co ja odwzajemniłam pocałunek .

-egheeem- odchrząknęła Sadie na co my się jedynie zaśmieliśmy.

-Właśnie słuchajcie dziewczyny jutro jest organizowana wielka impreza ponieważ jutro jest piątek  nad basenem w domu Mike'a Robinshona w sumie nie wiem z jakiej okazji ktoś przyjeżdża chyba w odwiedziny to może wpadniecie ? wszyscy zaproszeni. - powiedział radośnie a w jego oku było widać błysk.

-No właśnie dziewczyny to było to powiadomienie ..... Mike'a zaprasza wszystkich na imprezę i kazał mi przyprowadzić swoje przyjaciółki, bo im więcej tym lepiej, więc ?...... - przerwała- co wy na to.

- tak tak tak tak - podskoczyła radośnie Sadie- oczywiście, że tam idziemy jak by to wyglądało jakby jego dziewczyna nie przyszła na imprezę ? Albo czym gorzej ja " królowa zabawy"co ja ubiore ?hm a jaki makijaż .? - zaśmiała się - to postanowione - oznajmiła - idziemy.

- sama nie wiem - zaczęłam - a co jeśli ... - przerwała mi Sadie

-Emily przestań być gburem i wyluzuj - podeszła i pogładziła mnie po policzku - musisz trochę odpocząć zabawić się a nie siedzieć w domu w weekend  sama chciałaś coś zmienić w swoim życiu . - powiedziała przekonująco kiedy zadzwonił dzwonek - Dobra to umówimy się jutro a teraz szybko bo spóźnimy się na lekcje .

3 Godziny potem w drodze do domu . 


Wiedziałam, że miała racje powinnam iść na tą imprezę w końcu się zabawie będzie tam mój chłopak , moje przyjaciółki co mogło pójść nie tak ? W sumie nie tak łatwo zrezygnować z swojego dotychczasowego życia ale przynajmniej będę próbować. Kiedy tak rozmyślałam coś przykuło moją uwagę tak to były plakaty tego sławnego " Justina Biebera" podeszłam bliżej żeby przeczytać " Młody gwiazdor Justin Bieber zagra koncert w Miami już 20 czerwca ..." nie chciało mi sie już tego dalej czytać w sumie nic do niego nie miałam ale wydawał się kolejną wykreowaną gwiazdeczką przez media.

Kiedy dotarłam do swojego domu od razu wbiegłam po schodach  do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko wyjmując spod poduszki swojego laptopa sprawdzając co się dzieje w świecie wszędzie było pełno o tym piosenkarzu, aż miałam tego dość. Wyłączyłam laptopa pobiegłam do łazienki, którą na szczęście miałam w pokoju nie wyobrażam sobie jakbym musiała mieć łazienkę z moim bratem Jakie'em i siostrą Clariss'ą. O nie . Wzięłam szybki prysznic przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zeszłam na dół coś zjeść .

-O kogu my tu mamy ? pannę " wparuj do domu jak najszybciej i nawet się nie przywitaj ze swoim bratem " - powiedział z sarkazmem Jake.

-Jake'uś - podbiegłam do niego i go mocno przytuliłam - Jak się miewa mój przystojny  pełnoletni brat ? - zapytałam rozbawiona

- hmm.. czuje się na szesnaście - dowiedział na co oboje wybuchliśmy śmiechem, za to go kochałam potrafił mnie wydostać z doła nie to co moja siostra Clarissa, która w ogóle nie mogła mnie wesprzeć liczyła się dla niej tylko forsa , ciuchy , imprezy i sex w odróżnieniu odemnie.

- Kiedy przyjechałeś ? Jak się miewa Sharon? - zapytałam zaciekawiona i chciałam się dowiedzieć jak najwięcej ponieważ nie widuje go codziennie jedynie co parę razy w roku przyjeżdża na tydzień więcej/mniej studiuje i musi się dużo uczyć.

-Hmmm Sharon świetnie nam się układa ale niestety nie mogła zemną przyjechać przeprasza cię bardzo. - powiedział smutnym głosem już miałam coś odpowiedzieć kiedy do kuchni weszła Clarissa. Podeszła do szafki wyjęła szklankę po czym się zatrzymała i rzuciła od niechcenia.

-Co sie tak gapicie ?

-eem... nic ja -przerwałam - czy to moja bluzka ?- powiedziałam z gniewem.

- Hahah już nie - uśmiechnęła się sztucznie po czym nalała sobie soku do szklanki i poszła do swojego pokoju. Miałam już tego dość, zawsze mi podkradała ciuchy, zawsze mi dokuczała zawsze była dla mnie wredna przecież nic jej nie zrobiłam.  Nienawidzimy się odkąd pamiętam.

- głodna ?- spytał Jake.

-Jaasne jeszcze jak ! - odkrzykenłam z entuzjazmem, na co on jedynie się uśmiechnął, i zaczął przyrządzać jedzenie nawet się nie zorientowałam w jak krótkim czasie to przygotował, zjadłam kolacje podziękowałam i pożegnałam się z bratem i poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic umyłam zęby i ubrałam się w piżamę wślizgnęłam się pod kołdrę i już po kilku chwilach odpłynęłam.

Obudził mnie dźwięk telefonu popatrzyłam na ekran i zobaczyłam 2 wiadomości od " Sadie " i "Elisa" przejechałam palcem odblokowując ekran " Pamiętaj dzisiaj 21 u Mike'a wielka impreza .. Sadie .- na co jedynie przerzuciłam oczami- " Emily nie zapomnij dzisiaj imprezka u mojego chłopaka" - odpisałam im obydwu " pamiętam " i odłożyłam telefon na szafkę oraz przebrałam się, po czym zeszłam na dół i weszłam do kuchni.

-Dzień dobry - powiedziałam z entuzjazmem widząc całą moją rodzinę siedzącą przy stole z wyjątkiem... ah tak... Clarissy .. nigdy się nigdzie nie spieszyła zawsze się spóźniała nawet na zajęcia  do szkoły na szczęście nie chodziła zemną do klasy bo by mi tylko wstydu najadła.

-Dzień dobry słoneczko - powiedział słodko tata, był wspaniałym człowiekiem biznesmenem miał swoją firmę z samochodami za to moja mama była wybitną panią doktor byłam bardzo dumna z swoich rodziców z swojej rodziny.

-Siadaj i jedz ja pójdę obudzić twoją siostrę- powiedziała mama.

Zrobiłam tak jak mi kazała zjadłam śniadanie, umyłam zęby oraz pożegnałam sie ze wszystkimi. Wyszłam z domu i popędziłam do mojego samochodu odpaliłam silnik i wjechałam w dobrze znaną mi uliczke w około 20 minut byłam już na miejscu. Wziełam torbe, zamknęłam samochód i weszłam do szkoły na wejściu odrazu przywitały mnie Sadie i Elisabeht .

-Emily ! cześć pączusi wyspałaś się ? mam nadzieje, że tak bo dzisiaj pobalujemy -zaśmiała się Sadie.
- No właśnie Emily pamietasz ? Musisz sie zabawić i zrzucić pancerz " samotności " ­- wtrąciła Elisa po czym podszedli do nas Trevor i Mike .

-Cześć laski - rzucił Mike i pocałował namiętnie Elise Trevor nie był inny i postąpił tak samo zemną.
- To co wpadniecie dzisiaj do mnie na imprezę będzie niezapowiedziany gość mój drogi kumpel.... - przerwał mu Trevor .

-Emily skarbie przyjdziesz prawda ? - zapytał z troską .

- Emm.. Sama nie wiem bo .... - zauważyłam wzrok Sadie i Elisy wypalający mi dziurę w głowie  - Jasne .

-Super dobra do zobaczenia -  odpowiedział Mike po czym udał się do klasy dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę że zadzwonił dzwonek wszyscy popędziliśmy szybko do klas i nawet nie zdałam sobie sprawy jak szybko minęły lekcje .

 Pożegnałam się z dziewczynami i już po 30 minutach byłam u siebie w domu w pokoju planując co założę na imprezę. Przerzuciłam całą garderobę do góry nogami kiedy w końcu wybrałam  Ten strój 

Weszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i ukratkiem zobaczyłam na godzinne 20 :30 . Pędem się przebrałam , umalowałam kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi zeszłam na dół i je otworzyłam a w drzwiach ukazały mi się Sadie i Elisa w  Fantastycznych strojach

-Gotowa ? - zapytały równocześnie na co ja tylko potrząsnęłam głową na znak "TAK"

Wyszłyśmy czym pędem i już po 10 minutach dotarłyśmy na miejsce oczywiście dziewczyny znalazły sobie towarzystwo a ja stałam tam sama. I w tym momencie żałowałam, że w ogóle przyszłam na tą imprezę lecz w pewnym momencie dostrzegłam Mike'a rozmawiającego z dobrze mi znanym człowiekiem, który zauważywszy mnie podszedł do mnie ach tak to był... "Justin Bieber"

_______________________________________________________


I jak wam się podoba 1 rozdział ? 

Komentujcie <3

czwartek, 15 sierpnia 2013

Prolog

Love me like you do


Bohaterowie :

 Justin Bieber (18)- Wielka Gwiazda muzyki pop. Aktualnie jest w trasie Believe Tour. Pragnie go każda dziewczyna lecz jest w związku z Melanie. Jest opiekuńczy, otwarty oraz pomocny, zawsze chce jak najlepiej dla swoich fanów. Choć ludzie go postrzegają w złym świetle nigdy by nie chciał nikogo skrzywdzić.


Emily Anne Marie Tomshon(17)- Zwyczajna miła dziewczyna ucząca się w Liceum o nieskazitelnej urodzie. Uważana za mola książkowego, lubi czasem zaszaleć ale wyłącznie z swoimi przyjaciółkami. Postrzega świat w swój własny sposób jest  uczynna nigdy nie odmawia pomocy .Spotyka się z Trevorem.

Toby Perkins(19)- Najlepszy kumpel Justina, jeździ z nim na koncerty,zawsze mu kibicuje cechuje się lenistwem ale również szaleństwem lubi dobrą zabawę żyje spontanicznie nie planuje przyszłości żyje teraźniejszością. Kręcą go kobiety , alkohol oraz dzikie i szalone imprezy. 

Mike Robinson(18)- Drugi Najlepszy kumpel Justina, dotychczas żyje chwilą lecz planuje założenie rodziny w przyszłości, nie jest w trasie z Jusem i Tobym chodzi do liceum Emily szalony , szarmancki lubi się wygłupiać. Dobry przyjaciel zawsze zrównoważony oraz opanowany.


 Sadie Clark(17)- Najlepsza przyjaciółka Emily kocha dobrą zabawę i huczne imprezy nie bardzo przejmuje się nauką liczy się dla niej wygląd i to co sobą reprezentuje za swoje przyjaciółki mogłaby oddać życie.
Elisabeht Holt(18)- Druga najlepsza przyjaciółka Emily w zachowaniu oraz w charakterze nie dużo różni się od Sadie. Flirciara lubi zaszaleć wzorowa uczennica. Zawsze dopina wszystko na ostatni guzik.
Melanie Lane(19)- Dziewczyna Jusa. Zepsuta pusta lala która pomiata ludźmi lecz przed swoim chłopakiem udaje niewinną ludzie postrzegają ją za " piękną idiotkę " która tylko leci na kase.
Trevor Norreen(18)- Chłopak Emily, przystojniak sława szkoły, podoba się każdej dziewczynie jest kapitanem drużyny footballu . W stosunku do Emily jest nadopiekuńczy, zakochany po uszy, strasznie zazdrosny. 


OPOWIADANIE UKAŻĘ SIE ZA OKOŁO TYDZIEŃ NARAZIE RADZĘ PRZECZYTAĆ PROLOG :)

Piękna młoda zwyczajna dziewczyna Emily Tomshon i wielka sława gwiazda muzyki pop Justin Bieber czy coś ich może połączyć ? Czy mimo przeciwności losu oraz  dwóch różnych światów i przeszkód które stoją im na drodze do szczęścia przetrwają i będą razem.... szczęśliwi ?